• Wpisów: 2
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 9 dni temu, 12:26
  • Licznik odwiedzin: 118 / 10 dni
 
doswiadczyczycia
 
 Siedzę, już od kilku minut wlampiona w ekran laptopa. Przez moją głowę przechodzi milion myśli.
: Miałaś zrobić tą maseczkę drożdżową,
: Zaraz rozmarznie mięso trzeba je zmielic i zrobić kotlety.
: Czemu mój były dzisiaj nie napisał, czyżby zrozumiał że już nigdy do siebie nie wrócimy, e pewnie zadzwoni później, a jeżeli nie?

Jednak dziś, w tym momencie, najważniejsze są trzy myśl, które nurtują mnie od wczorajszego wieczora.
Kim jestem?
Czego chcę?
Do czego dążę?

Są to na pozór proste pytania, odpowiedź niektórym zajęła by kilka sekund czy minut.
Mnie jednak jest trudno od tak odpowiedzieć.

Powierzchownie:
Jestem, kobietą, mam prawie 26 lat- chociaż często zachowuje się jak bym miała 16 naście. Jestem zakompleksiona, wstydliwa, nienauczona życia w społeczeństwie, czasem leniwa, ale przede wszystkim jestem podatna na swój strach- ironiczny bezsensowny strach

Jestem też mamą- tak! Mamą sześciolatka. Nieperfekcyjną mamą, znaczy przeciętną, zawsze mówiłam ze moje dziecko będzie miało to czego ja nie miałam, i owszem ma multum zabawek, gier, tablet, książeczki, wszystko co materialne, ale czy tą miłość której ja sama pragnęłam w dzieciństwie? Czy nie jest odpychany, i traktowany jako dziecko, czyli kto? to jest głębsza analiza tematu...

Czego chcę ?
Jako matka: szczęścia i dobroci dla swojej pociechy, wiadome.
Jako kobieta: no czego?
do czego dążę: To jest chyba najgorsze z pytań, bo przez ostatni czas ja po prostu wegetuje. Nie rozwijam się, nie mam pasji, talentu, nie mam motywacji. Co do cholery stało się ze mną i moim życiem.
Syn ma 6 lat, powinnam iść do pracy ktoś powie! Tak nawet bym chciała może by mnie to odchamiło, może bym się zmotywowała, jednak problem polega na tym kto zaprowadzi dziecko do szkoły kto je odbierze na czas. Opiekunka? Czyli miała bym zarabiać tylko i wyłacznie na to żeby opłacic opiekunke. Nie mam rodziny, jestem już sierotą- ale nie nie użalam się nad tym. Mam babcie 83 lata... No chyba, nie muszę tego komentować.

Tatuś dziecka- czyli mój były. Taka wielka miłość... 7 lat temu wskoczyła bym za nim w ogień, myślałam że odmieni moje życie. I w sumie się nie myliłam odmienił.... Tylko kompletnie nie tak jak chciałam.
Ta miłość była chora, jest do tej pory.
Ten człowiek... To mitoman który nie chce i nie chciał się leczyć. Więc nie ma co żałować... Trzeba zapomnieć... Po prostu. Pogodzić się z tym .
(długa droga prze de mną, bardzo długa )

Chcę w końcu coś zmienić.
Zmienić siebie, swoje wyobrażenia, poznać siebie, i działać nawet pod prąd.
Zacząć stary a za razem nowy etap w moim życiu ..

Zwłaszcza że pojawił się ktoś kto bardzo mnie pokochał... Do tej pory byłam bardzo ostrożna. Może nie potrzebnie. Czas zawalczyć, o siebie o niezależność, o nauczenie się niezależności i nauczenie się wyboru. To przecież moje życie. To ja muszę nim pokierować.

Nie możesz dodać komentarza.

 
  •  
     
    Hej
    Widzę że wiele cech charakterystyki nas łączy
    Czytając o twoim byłym"7 lat temu wskoczyła bym za nim w ogień, myślałam że odmieni moje życie. I w sumie się nie myliłam odmienił.... Tylko kompletnie nie tak jak chciałam.
    Ta miłość była chora, jest do tej pory." mam wrażenie że czytam o moim związku i małżeństwie
    Boje się czasami panicznie myśli że albo zabraknie Mi cierpliwości albo to co przeczuwam spełni się tj Kocham nas za swoje
    Z niecierpliwością czekam na twoje kolejne wpisy